Rano znów obudziła mnie mama. Umówiłam się na 7 pod domem Charlotte. Jest moją najlepszą kumpelą. Chodzimy razem do klasy, ale jest ode mnie młodsza o 4 miesiące. Mam 15.
Moja mama w tym wieku była w ciąży.
Ubrałam za dużą czarną bluzkę i na nią flanelową koszulę. Nie wahając się założyłam moje poszarpane jeansy, i zjadłam na dole śniadanie. Poszłam umyć zęby, a moja rodzicielka wołała z kuchni, żebym się pospieszyła. Wyszłam z łazienki musiałam jeszcze pobiec na górę po telefon i plecak. Zbiegłam długimi susami na parter i ubrałam moje glany "trzydziestki".
-Cześć mamo !
-Po szkole cię widzę w domu, - powiedziała wchodząc do hallu, gdy tylko włożyłam papierosy do plecaka.
-Miałam iść na próbę.
-Jaką znowu próbę?
-Nie pamiętasz? Śpiewam w zespole.
-Pamiętam, ale dzisiaj miała przyjść twoja nauczycielka matematyki.
-Oj mamo przestań. Johnny mnie poduczy.
-Johnny? Brat Charlotte?
-Tak.
-Dobra idź na tą próbę, ale widzę cię w domu do dziesiątej.
-Dzięki mamuś- ucałowałam jej policzek i wyszłam z domu.
6:57 byłam pod domem Charlie. Wybiegła z domu ze swoją gitarą klasyczną w pokrowcu.
-Cześć kocie- zawołała donośnym tonem tuląc się do mnie.
-O rany! Zapomniałam o gitarze!
-Nie przejmuj się mama ci przywiezie.
-No tak wiem, ale znowu połowa szkoły będzie chciała chociaż jej dotknąć.
-Co poradzisz na to, że jest sławna? Nic. No właśnie.
-Wcale mi to nie przeszkadza- odpowiedziałam, a na moich ustach zagościł uśmiech kiedy usłyszałam głos Matt'a.
-Coś ty taka ucieszona?-zapytała szczerząc zęby.
-Patrz kto idzie- popatrzyłyśmy na niego.
-No to już wszystko wiadomo.
-Taa. To co idziemy?
-Idziemy.
Po chwili ciszy zaczęłyśmy gadać o różnych głupotach, a Matt co chwila zerkał na nas jak na idiotki.
Skakałyśmy i biegałyśmy jak poparzone wrzątkiem, aż nagle rozwiązała mi się sznurówka i wpadłam na Matt'a i jego kumpla Nathana.
-Przepraszam, ja tylko... przepraszam- zaczerwieniłam się i jąkałam jak obłąkana. Czułam się jak frajerka.
-Następnym razem uważaj trochę, a nie, skaczesz jak małpa jakaś. Pogadaj z mamą, żeby ci cięższe glany kupiła, bo te nie wystarczają- powiedział Matt, a Nathan roześmiał się z pogardą.
-Ale jesteście żałośni- nie wytrzymałam, mimo tego, że Matt był najprzystojniejszym chłopakiem w szkole, wykrzyczałam mu prosto w twarz.
- Co wy sobie w ogóle myślicie? Że jak wyśmiejecie bardziej szalonych, zabawnych od siebie to będziecie bardziej cool? -patrzyłam mu prosto w oczy jakbym była bazyliszkiem, a on tylko kolejnym szczurem, którego mogłabym zjeść gdybym chciała.
-No nie przesadzaj..-pociągnęła mnie za łokieć Charlie.
-Ja przesadzam? To te skurczybyki przesadzają.
-Laska weź się ogarnij- powiedział Nathan, ale Matt popatrzył na Charlie.
-Charlie tak?- zaczął.
-Tak, bo co ? - odpowiedziała oschle.
-Radziłbym ci trzymać swojego pieska na wodzy, jeżeli chcecie jeszcze mieć swój zespół.
-Radziłabym ci zamknąć twarz, jeżeli chcesz mieć imprezy w szkole, bo chciałam zauważyć, że to my zawsze gramy- powiedziałam podnosząc telefon z ziemi. ten jednak tylko popatrzył odwrócił się i odszedł.
-Jak on ci się może podobać?- zapytała Charlotte z nutką ironii w głosie.
-Nie wiem sama. Musimy znaleźć nowego gitarzystę do Halloween, bo Brian się przenosi.
-Tak wiem, będzie ciężko znaleźć kogoś, kto gra na naszym poziomie.
-Matt gra na gitarze, ale on się nie zgłosi na stówę.
-To prawda, - zatrzymałyśmy się przed szkołą, poprosiłyśmy Kelly, żeby zabrała nam plecaki, a my poszłyśmy zapalić za szkołę. Stali tam już Brian, a z nim Nathan i Matthew. Oni zwykle chodzą do kibla, więc to było dziwne.
-Cześć Mr. B.- pocałowałyśmy go w oba policzki, że zostały mu odbicia naszych ust.
-Cześć dziewczyny. Wyjeżdżamy z Tom' em więc, jeszcze perkusistę znaleźć musicie.
-Tom też wyjeżdża?- niemal wykrzyczała Charlie.
-Tak, wyjeżdża.
-To ciekawe jak my zagramy na Halloween i Bożonarodzeniowym balu- powiedziałam kopiąc nerwowo w ziemię.
-No właśnie dlatego tu jestem.
-Kogo mamy do cholery poprosić?!
-Michie uspokój się- mówił spokojnym tonem.
-Nie uspokoję się! Zawsze chciałam grać na gitarze, mama poprosiła Mick' a Thomsona, żeby nauczył mnie grać. Później chciałam się nauczyć grać jeszcze na perkusji, zadzwoniła do Joey' a Jordison' a, żeby nauczył mnie grać. Potem chciałam śpiewać. Sam Corey Taylor mnie uczył. A teraz przez was to się wszystko spierdoli?
-Michie, ja ..- nie pozwoliłam mu dokończyć
-Nie wiedziałeś, że to tyle dla mnie znaczy? Wiedziałeś. Doskonale wiedziałeś, ale swój wyjazd wolałeś nam oznajmić dopiero trzy tygodnie przed samym wyjazdem? A teraz się jeszcze dowiaduję, że Tom też jedzie. Ciekawe jak ja znajdę gitarzystę i perkusistę w tydzień! Dzięki.
-Hej! Dlatego tu jestem! Mówiłem ci, że dlatego tu jestem, więc zamknij się i słuchaj!-zrobiło mi się głupio, nawrzeszczałam na niego, a to przecież nie jego wina.
-Przepraszam. Mów.
-Więc, wiesz dobrze, że ja z nimi nie gadam prawda?
-Tak- odpowiedziałyśmy jednocześnie z Charlotte i uśmiechnęłyśmy się znacząco do siebie.
-Więc ci konfidenci powiedzieli, że mogą zastępować mnie i Tom'a.
Wybuchnęłam śmiechem.
-To są chyba jakieś żarty- powiedziała Charlie, bo ja nie potrafiłam z siebie wydusić, ani słowa.
-Wiem, że się nie lubicie, ale oni są najlepsi z całej szkoły, za wyjątkiem nas oczywiście.
-I myślisz, że Michelle się na to zgodzi?
-Zgodzę się.
-Co?!-wykrzyknęli jak gdyby jednym głosem Charlie, Brian, Nathan i Matt.
-Co jesteście tacy zdziwieni? Nie odmówię sobie pomiatania tymi frajerami.
-To wszystko wyjaśnia- powiedział cicho Brian.
-Nie będziesz nami pomiatała!- powiedział Nathan z grozą w głosie.
-Jestem frontmanem tej kapeli, więc jeśli chcecie grać w Silence of the Lambs, będziecie się płaszczyć póki was nie polubię, albo chociaż nie zacznę szanować.
-Wiesz Michie, nie przesadzaj. Nie musicie się płaszczyć -powiedziała Charlie, patrząc na mnie spojrzeniem kreta
-Może nie przed tobą. Ja nie jestem taka miękka. -powiedziałam, mocno zaciągając się dymem i po chwili wypuszczając go w twarz Matt' a. Zadzwonił dzwonek.
-Wybaczcie ja muszę iść na lekcję. Jeżeli wciąż chcecie grać możecie poczekać na nas tutaj. Najpierw gitara, później perkusja.- odwróciłam się na pięcie chwyciłam Charlotte za rękę i poszłyśmy na lekcje.
No cześć, to jest ten mój drugi blog, który zapowiadałam.
Mam nadzieję, że spodoba wam się ; )
Mile widziane komentarze.
Caroline ; 3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz